poniedziałek, 4 lutego 2013

Dziecięca inspiracja... czyli jak ukręcić sobie słodkiego bata.

Moje obie siostrzenice bardzo lubią rysować, ale to chyba jak większość dzieci.
Starsza (A.) wie, że ja też maluję, mimo że już nie chodzę do szkoły ;-) [Swoją drogą zaprosiła mnie do siebie do przedszkola na zajęcia plastyczne, oczywiście żebym się czegoś nauczyła.]

Ale od kiedy A. odwiedziła mnie w pracowni i zdała sobie sprawę czym się zajmuję, ile mam pędzelków, różnych, kolorowych rzeczy, no i z tego co z nich powstaje, wpadła na cudowny pomysł. Kochane dziecko rysuje mi gotowe projekty! Dowiaduję się od niej dokładnie co ma być uszyte, co namalowane, a co ulepione.

Tak powstały min. te ozdoby na ścianę. Jej zaskoczenie i radość, kiedy po raz pierwszy mogła wziąć do ręki to co namalowała i wymyśliła, była najwspanialszą nagrodą za moją pracę! Kolejne projekty czekają już w kolejce. 





Kota mam, nie musiałam go szyć ;-) Dla A. na szczęście był inspiracją, a nie projektem.



Za takie wyznania mogę lepić, szyć i malować!


1 komentarz:

  1. A JA WIĘKSZOŚĆ TYCH ARCYDZIEŁ MAM W DOMU!!!! :)
    mama Artystek

    OdpowiedzUsuń