Moje obie siostrzenice bardzo lubią rysować, ale to chyba jak większość dzieci.
Starsza (A.) wie, że ja też maluję, mimo że już nie chodzę do szkoły ;-) [Swoją drogą zaprosiła mnie do siebie do przedszkola na zajęcia plastyczne, oczywiście żebym się czegoś nauczyła.]
Ale od kiedy A. odwiedziła mnie w pracowni i zdała sobie sprawę czym się zajmuję, ile mam pędzelków, różnych, kolorowych rzeczy, no i z tego co z nich powstaje, wpadła na cudowny pomysł. Kochane dziecko rysuje mi gotowe projekty! Dowiaduję się od niej dokładnie co ma być uszyte, co namalowane, a co ulepione.
Tak powstały min. te ozdoby na ścianę. Jej zaskoczenie i radość, kiedy po raz pierwszy mogła wziąć do ręki to co namalowała i wymyśliła, była najwspanialszą nagrodą za moją pracę! Kolejne projekty czekają już w kolejce.
Kota mam, nie musiałam go szyć ;-) Dla A. na szczęście był inspiracją, a nie projektem.
Za takie wyznania mogę lepić, szyć i malować!