środa, 9 marca 2011

Witraż jak sekret

A dzisiaj będzie o pierwszym moim witrażu. Nie był to pierwszy, który zrobiłam, ale pierwszy, który zrodził się w mojej głowie już jako witraż: szkło, konkretna faktura, przezroczystość, rozproszenie światła i barwa. Uwielbiam go.


Stoi u mnie w oknie sypialni i codziennie rano patrzę przez niego na świat. Te kolorowe szkiełka kojarzą mi się z sekretami, które jako dziewczynka zakopywałam w ziemi. Pewnie nie tylko ja :-) Może pamiętacie swoje sekrety zakopywane za zielonym szkłem z butelek.

foto by Ya

Czyż nie są jak sekrety...?

1 komentarz:

  1. Patrząc na świat z sypialni przez kolorowe szkła z witrażu - świat nie może wydawac się szary i brudny....

    OdpowiedzUsuń