poniedziałek, 14 lutego 2011

LOVE krowe ...

Jak ja byłam podlotkiem i zakochiwałam się co... hmm często, koleżanki nie miały Facebooka żeby powiadomić o tym cala klasę lub mego wybranka ale za to były ławki szkolne, ławki w parku, mury naszych bloków i ściany w windzie... ;-)
To były miejsca gdzie zostawiano te wszystkie informacje kto w kim się właśnie zakochał, bądź nam się tak wydawało.
Jak cudownie wspominam ogromny napis na moim podwórku  MN+SM=WNM wyryty kredą lub kamieniem w murze, wielkości kilku metrów ;-) Istniał dłużej niż moje zauroczenie, był większy nawet niż moje zauroczenie, a do tego nie ja go napisałam... ;-) 

foto by Ya

Było minęło... ale kilka takich odważnych wyznań nie do zdarcia znalazłam ostatnio w swojej okolicy. Oczywiście więcej jest teraz nic nieznaczących podpisów niż wyznań miłosnych... a szkoda bo czasami miło jest zaczytać się i pomyśleć że ktoś kogoś kocha jeszcze tak szaleńczą miłością...
Życzę  wszystkim którzy czytają... takiej wyrytej, pełnej pasji i nie do zdarcia miłości. 


foto by Ya


Literki wycięte z płyty, obecnie tylko obklejone papierem na mój ulubiony sposób. Fajnie wyglądają na półce z książkami, ale można je powiesić na ścianie. Na razie są lekko szare z odrobiną żółtej zazdrości... ale jeszcze się zastanawiam czy takie pozostaną.




1 komentarz:

  1. Fajne – nieszablonowe ujęcie tematu miłość ....
    Niby codziennie przechodzi sie koło tych czy innych wyznań (fakt wiele jest napisów nic nie mówiących – przynajmniej mi) ale mało się zwraca na nie uwagę.... Są - bo zawsze te polskie mury są zabazgrane.......
    Wróciły miłe wspomnienia z czasów szkolnych, gdy wyznania znajdowało się na ławkach i gdy czytało te pierwsze wyznania......
    K.

    OdpowiedzUsuń